Widzisz mnie.
Za szkieł w czarnej oprawie widzisz moje oczy.
Oczy barwy morza w dni sztormu.
Te oczy, zwykle tak przenikliwe, patrzą teraz nieobecne w dal, beznamiętne.
"Tam gdzie nikt inny nie trafi nigdy".
Krótkie blond włosy spadają falą na te oczy.
Lewą rękę trzymam przy ustach, kryje je przed światem. Stary nawyk.
Moją płeć zdradzają tylko rysy twarzy...
i kryptonim którego inicjały znaczą mnie od lat; MM.
Odziana w czerń wyróżniam się z tłumu próbując się w niego w topić.
Czarny lakier na paznokciach lśni w promieniach słońca.
Prawa dłoń kreśli ołówkiem po papierze, przyozdobiona w rzemyki i bransoletki.
Otacza nas gwar. Podniesione głosy, śmiech.
Nie interesuje mnie to co wokół, nie udzielam się w rozmowach.
Nie zwracam uwagi na ludzi których widuję od lat.
Moje życie we mnie zdradza jedynie oddech.
Miarowe unoszenie klatki. Góra, dół, góra, dół. Powoli, głęboko.
Widzisz mnie, przykuwam twoją uwagę.
Lecz bez wzajemności.
Jesteś tu. Oni są.
Nie ma tylko mnie.
Muriel Meg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz